Czas zatoczył koło, nieco z nas sobie drwiąc. W końcu jesień to pora na sentymentalne podróże więc spokojnie można wspominać minione ciepłe dni tego roku i czekać, że już teraz będzie tylko zimniej. Sezon zimnych dłoni pociesza nas kominkiem i otula mgłami o poranku. Coraz krótsze dni umykają jak ptaki do ciepłych krajów. A my?

Dziś rano postanowiliśmy tu wrócić i tym razem tak łatwo nie odpuszczać ;) Ten nowy początek jest dla nas również trochę symboliczny, bo jakoś tak się składa, że końcem października wzięliśmy ślub. Dla tych, którzy nas znają o dziwo było to zaskoczeniem, bo od ładnych sześciu lat czekaliśmy raczej na związki partnerskie i nie planowaliśmy takiego ‘ruchu’. Śmiejemy się, że to wina Superksiężyca! Jakby na to nie patrzyć reszta wszechświata musi mieć na nas wpływ. Ku naszemu zaskoczeniu procedura zawarcia małżeństwa cywilnego okazała się prosta, a sama ‘ceremonia’ trwała zaledwie kilka minut (uff!). I tak oto, bez zbędnych ochów, achów i tego co wypada staliśmy się – jak to pani urzędnik ładnie nazwała – ‘podstawową komórką społeczną’ – ta tam!!!

A tak w ogóle to wszystko przez Kostarykę! Ale o tym innym razem….
1