Czasem telewizor się przydaje, zwłaszcza gdy sam masz się w telewizji pojawić. Mówię tu o Maiskim, który wystąpił ostatnio w bieszczadzkim odcinku ‘Ugotowanych’. W naszej chacie telewizora nie uświadczysz – co najwyżej w kominek możesz się popatrzyć, a przy okazji ogrzać nieco. Telewizor to zupełnie zbędny mebel w naszym życiu – dzięki czemu czujemy się zdrowsi, mamy więcej czasu dla siebie i swoich zainteresowań. Zatem trzeba było ruszyć dalej w poszukiwaniu telewizora na jeden seans.

W naszych planach niedzielnych był akurat bieg Cross Run w Dębicy i tam też zamierzaliśmy obejrzeć program w towarzystwie zaprzyjaźnionej ekipy, jednak okoliczności na to nie pozwoliły. To jednak nas nie powstrzymało przed tymże startem. Ta zacna impreza zorganizowana między innymi przez Agę i Dyzia (Klub Maratończyk Dębica) miała na celu wesprzeć finansowo Andrzeja Burdzy w walce z chorobą (http://www.andrzej-burdzy.pl/index.php/jak-pomoc/).

ytknmOuj8JIq4rFBr5gMwZETVrVx9C-OwKaqxI9VYZk

fot. Aleksandra Nowak

Na trasie ‘zającował’ mi Maiski, kontrolując jednocześnie moje funkcje życiowe, bo bieganie trochę średnio mi wychodzi. Trasa okazała się dość wymagająca (pomimo krótkiego dystansu – 6,5km) ale równocześnie bardzo malownicza. Całe szczęście udało się dotrwać do mety, a nawet kilka osób wyprzedzić w dzikim pędzie na zbiegach. W nagrodę i ku naszemu zaskoczeniu na mecie była gorąca wegańska zupka, która była idealna na zimną i wilgotną aurę tego dnia.

IMG_20151123_130110 (1)

W Dębicy nie zabawiliśmy długo bo obraliśmy kierunek na Bieszczady aby spokojnie zdążyć na 18-tą do rodzinki. Ruszyliśmy trasą przez Komańczę i muszę przyznać, że nawet pomimo kiepskiej pogody tamte tereny są po prostu piękne! Po drodze deszcz powoli zamieniał się w śnieg, pierwszy śnieg tej zimy. Dotarliśmy z zapasem czasu, także jeszcze najedliśmy się do syta, obowiązkowa kąpiel i można odpalać Ugotowanych! Co Wam będę dużo gadać jak było – jeśli chcecie zobaczcie i oceńcie sami – http://player.pl/programy-online/ugotowani-odcinki,133/odcinek-12,S09E12,56620.html#play .

biesy

Dzisiejszym rankiem całe Bieszczady były białe, a droga przez Jabłońską jak z bajki. Tradycyjnie odwiedziliśmy w trasie babcię, która obdarowała nas (jak zawsze!) dobrociami w słoikach. To był dobry weekend, wśród dobrych duchów!